Drogi Widzu, podczas świadczenia usług przetwarzamy dostarczane przez Ciebie dane zgodnie z naszą Polityką RODO. Kliknij aby dowiedzieć się jakie dane przetwarzamy, jak je chronimy oraz o przysługujących Ci z tego tytułu prawach. Informujemy również, że nasza strona korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką cookies. Podczas korzystania ze strony pliki cookies zapisywane są zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz wycofać zgodę na przetwarzanie danych oraz wyłączyć obsługę plików cookies, informacje jak to zrobić przeczytasz tutaj i tutaj. X
Kino Charlie
STRONA GŁÓWNA / REPERTUAR / ZAPOWIEDZI / WYDARZENIA / FESTIWALE / KINO / CENY BILETÓW / KONTAKT
FOTORELACJE / ZŁOTY GLAN / DLA SZKÓŁ / CHARLIE OUTSIDE / OPEN CINEMA / SKLEP / POLITYKA RODO


2 Festiwal Zwiastunów Filmowych
KINO NA ZAMKU
15-17 lipca 2005 r., Łęczyca


Program   Plakat   DOC REVIEW - Najlepsze dokumenty świata   Filmy propagandowe

Koncert zespołu "ÖSZIBARACK"   Koncert zespołu Zelig+ do filmu "Metropolis"

Pokaz filmu "Dzień w którym umrę"   World Ad Festival - najlepsze reklamy świata

Pokaz filmów Przemysława Wojcieszka   Pokaz przedpremierowy filmu "Cała zima bez ognia"

Prezentacja Grupy SKY PIASTOWSKIE   Koncert zespołu Pink Freud do filmu "Człowiek z kamerą"

Pokaz premierowy filmu "ICHTHYS"   Pokaz filmu "Katedra" i "Sztuka spadania"

II Międzynarodowy Festiwal Animacji ReANIMACJA - replika   Dojazd i warunki pobytu

Wyniki głosowania publiczności na najlepszy zwiastun o nagrodę "Pazur Boruty"


Oszibarak





Zespół Oszibarack z Wrocławia to bez wątpienia jeden z najciekawszych polskich debiutów 2004 roku. To projekt muzyków: DJ Patrisii, Agima, Dżeljilji, Tomasza Dogiela i Zmazika, zaliczany do najciekawszych zjawisk polskiej awangardy elektronicznej. Ich cechą charakterystyczną jest szeroka gama brzmień - od fortepianu po syntezatory. To wszystko sprawia, że trudno jest zaliczyć tworzoną przez nich muzykę do konkretnego gatunku muzycznego. Najczęściej określa się ją jako IDM - czyli inteligentną muzykę taneczną lub też "elektro pop". Rozpiętość brzmień i budzących przez nie skojarzeń jest dość szeroka. Raz delikatnie zaznaczony rytm przywodzi na myśl zwolniony schaffel sounds, proste rockowe rytmy brzmią jak dosłowne zderzenie Tortoise z brzmieniami berlińskiej elektroniki przyprawione melancholią Radiohead, tworząc niespotykane u nas połączenie klimatów i brzmień. W niektórych fragmentach doszukać się można swoistej emocjonalnej kontry wychodzącej naprzeciw niedawnej fali popularności zarówno electro-popu jak i kapel takich jak Peaches. Elektroniczne brzmienia i niepokojąca, trochę mroczna atmosfera, jaka cechuje niektóre z utworów, zbliża ją do muzyki ilustracyjnej. Dużo jest w tej muzyce swoistej "teatralności". Ich debiutancki album "Moshi Moshi" zawiera przekrój nowoczesnych piosenek pop po barwne i ciepłe taneczne transy. Zestawiając elektronikę z żywą sekcją rytmiczną Öszibarack swą inwencją brzmieniową daleko pozostawiają w tyle krajową konkurencję. Bujają gdzieś między Björk a Mouse On Mars. W roli głównej są tu wokale Patrisii. Była jedną z pierwszych didżejek w Polsce, potem śpiewała w duecie Husky. Swym dziewczęcym głosem na przemian kapryśnym i nostalgicznym tworzy prawdziwie zmysłową atmosferę.

Skład zespołu:
dj PATRISIA [voices]
AGIM DŻELJILJI [electronics, piano]
TOMASZ DOGIEL / vj DGL [bass, electronics]
ZMAZIK [szpaderski drums]

Oficjalna strona zespołu: www.oszibarack.pl


ÖSZIBARACK - BIOGRAFIA

"Ta płyta mogłaby powstać w Londynie albo w Amsterdamie. W Berlinie albo w Paryżu. Powstała we Wrocławiu. To świetny dowód, że muzycznie jesteśmy czasem w Europie. Ciekawe co by się stało, gdyby miała promocję jak Bjork czy Goldfrapp?"
Paweł Kostrzewa PR3
TE 6&7 Międzynarodowy Skład

Wrocławska formacja powstała w 2004 roku za sprawą czwórki muzyków: Dj Patrisii( znanej frontmenki zespołu HUSKY), producenta i kompozytora Agima, perkusisty Zmazika i basisty i VJa Tomka.

Swoją krótką dotychczasową karierę rozpoczęli od umieszczenia utworu " SKIRTS UP!" w zabawnej komercyjnej reklamie HEYAH.(Kuźnia) Zaraz potem utwór ukazał się na singlu, który już teraz przechodzi do polskich pozycji kultowych wytwórni 2.47 records prowadzonej przez leadera Agressivy69, Bodka Pezdy.

"Muzyka prezentowana przez Oszibarack jest bez wątpienia oryginalnym zjawiskiem na rodzimym rynku. Brzmienie grupy skupia w sobie zarówno delikatne dźwięki fortepianu, jak i charakterystyczne brzmienia syntezatorów oraz akustyczno-elektryczną sekcję. Rozpiętość brzmień i budzących przez nie skojarzeń jest dość szeroka. Raz delikatnie zaznaczony rytm trąci trochę skojarzeniami ze zwolnionym schaffel sounds z Kolonii, proste rockowe rytmy brzmią jak dosłowne zderzenie Tortoise z brzmieniami berlińskiej elektroniki przyprawione melancholią Radiohead, tworząc niespotykane u nas połączenie klimatów i brzmień. W niektórych fragmentach doszukać się można swoistej emocjonalnej kontry wychodzącej naprzeciw niedawnej fali popularności zarówno electro-popu jak i kapel takich jak Peaches. Emocje równie wzburzone, ale o ileż delikatniej podane i bardziej wysublimowane! Jest w tym trochę pastiszu i przekory wobec głównego nurtu muzyki elektronicznej, który miał zastąpić na początku tego wieku wszystko, co kojarzyło się z "dawnymi czasami żywych wykonawców". Elektroniczne brzmienia i niepokojąca, trochę mroczna atmosfera, jaka cechuje niektóre z utworów, zbliża ją do muzyki ilustracyjnej. Dużo jest w tej muzyce swoistej "teatralności". Teatralności, która dzięki przeróżnym dźwiękowym rekwizytom przywodzi trochę na myśl Herberta oddartego z click-house’owej folii, która tak przyjemnie szeleści. Może to efekt surowej produkcji i grających "wprost" instrumentów? Jeśli można przyrównać ten zestaw utworów do spektaklu, to może byłby to spektakl o samotności i pozornej bliskości jaka jest kwintesencją życia artysty na myśl kotkę zaklętą w... mechanicznej pomarańczy, czy może raczej brzoskwini. Jej dziewczęce łkania mogą co poniektórym trochę przypominać... rozkapryszoną dziewczynkę. Zdecydowanie najlepiej wypada, gdy śpiewa bardziej "dorośle" niż w swym "kocim" wdzięczeniu się do odbiorcy"


Opinia krytyki o zespole

Öszibarack subtelnie i z gracją łączą akustyczne brzmienia lekko niepokojącej perkusji z kojąco sączącą się elektroniką, nurzając całość w eleganckiej oprawie basowej aury miękkości. Wielce przekonująca fuzja klimatu chicagowskiego post-rocka i precyzji click-zacięcia niemieckiej elektroniki i krautrocka. Zdecydowanie świeży powiew na gruncie polskiej sceny nowych brzmień: 10 gwiazdek na 10!!!
www.biuroliterackie.pl

Istniejąca zaledwie od kilku miesięcy wrocławska formacja już została okrzyknięta jednym z najciekawszych zjawisk na polskiej scenie elektronicznej awangardy. Czerpiąc pełnymi garściami z dokonań muzyki postrockowej i niemieckiej elektroniki, zespołowi udało się stworzyć własne, niepowtarzalne brzmienie. Muzyka Oszibarack jest delikatna, subtelna, zarówno za sprawą "miękkiej" muzyki elektronicznej, jak i niepokjącej perkusji oraz charakterystycznego, pulsującego basu.
www.gazeta.pl

Muzyka prezentowana przez Oszibarack jest bez wątpienia oryginalnym zjawiskiem na rodzimym rynku. Brzmienie grupy skupia w sobie zarówno delikatne dźwięki fortepianu, jak i charakterystyczne brzmienia syntezatorów oraz akustyczno-elektryczną sekcję. Rozpiętość brzmień i budzących przez nie skojarzeń jest dość szeroka. Raz delikatnie zaznaczony rytm trąci trochę skojarzeniami ze zwolnionym schaffel sounds z Kolonii, proste rockowe rytmy brzmią jak dosłowne zderzenie Tortoise z brzmieniami berlińskiej elektroniki przyprawione melancholią Radiohead, tworząc niespotykane u nas połączenie klimatów i brzmień. W niektórych fragmentach doszukać się można swoistej emocjonalnej kontry wychodzącej naprzeciw niedawnej fali popularności zarówno electro-popu jak i kapel takich jak Peaches. Emocje równie wzburzone, ale o ileż delikatniej podane i bardziej wysublimowane! Jest w tym trochę pastiszu i przekory wobec głównego nurtu muzyki elektronicznej, który miał zastąpić na początku tego wieku wszystko, co kojarzyło się z "dawnymi czasami żywych wykonawców". Elektroniczne brzmienia i niepokojąca, trochę mroczna atmosfera, jaka cechuje niektóre z utworów, zbliża ją do muzyki ilustracyjnej. Dużo jest w tej muzyce swoistej "teatralności". Teatralności, która dzięki przeróżnym dźwiękowym rekwizytom przywodzi trochę na myśl Herberta oddartego z click-house'owej folii, która tak przyjemnie szeleści. Może to efekt surowej produkcji i grających "wprost" instrumentów? Jeśli można przyrównać ten zestaw utworów do spektaklu, to może byłby to spektakl o samotności i pozornej bliskości jaka jest kwintesencją życia artysty na myśl kotkę zaklętą w... mechanicznej pomarańczy, czy może raczej brzoskwini. Jej dziewczęce łkania mogą co poniektórym trochę przypominać... rozkapryszoną dziewczynkę. Zdecydowanie najlepiej wypada, gdy śpiewa bardziej "dorośle" niż w swym "kocim" wdzięczeniu się do odbiorcy.
Piotr Nowicki
(Gazeta Muzyczna - październik 2004)

Płyta "Moshi Moshi" mogłaby powstać w Londynie albo w Amsterdamie. W Berlinie albo w Paryżu. Powstała we Wrocławiu. To świetny dowód, że muzycznie jesteśmy czasem w Europie. Ciekawe co by sie stało, gdyby miała promocję jak Bjork czy Goldfrapp?
Paweł Kostrzewa
(Trójka - Polskie Radio)

Nowoczesny electro-pop na światowym poziomie. Na rodzimym gruncie inwencja brzmieniowa Oszibarack daleko pozostawia w tyle konkurencję. Zespół zestawia elektronikę z żywą sekcją rytmiczną i smakowicie zgłębia możliwości analogowych syntezatorów, a wszystko to mieści w ramach zgrabnych piosenek. Liczne, niekiedy parateatralne wokale Patrisii przenikają się z miękkim, przestrzennym transem. Jej filigranowo dziewczęcy głos znany z duetu Husky, na "Moshi Moshi" słychać, iż poszerza ona jego ekspresję. Inspiracje są czytelne: Mouse On Mars, Bjork, Herbert, ale to znak dużej klasy, jeśli korzysta się z nich tak bystro i smacznie jak to czyni Oszibarack.
Rafał Księżyk
(Aktivist - styczeń 2005)

Brzmienie "Moshi Moshi" jest taneczne i figlarne, a zarazem odurza downtempowymi rytmami. Nowa elektronika podana jest w interesujący sposób zabawy konwencjami, awangarda zmieszana z chill-outem, post-rock przełamany avant-popem. Kolaż dźwiękowy dla słuchacza, który unika dyskoteki, ale lubi potańczyć.Moshi Moshi potrafi uwieść słuchacza tym, co stanowi już od dawna standard w europejskiej muzyce tanecznej. Jest to muzyka klubowa, która nie ma kompleksów, stroni od rytmów house, w zamian oferując słuchaczowi dźwięki bardziej ambitne.Perfekcyjna produkcja electro piosenek połączona ze zmysłowym głosem DJ Patrisii (znanej z zespołu Husky) daje efekt swawolnej zabawy dźwiękami, w której przycięte na miarę bity są podbite żywym graniem (fortepian, bas, perkusja). Wszystkie te elementy spięte są wpadającymi w ucho melodiami i górującym nad wszystkim rytmem. Jest rozkosznie dekadancko, nowocześnie i bezpretensjonalnie. Muzyka Oszibaracka zbudowana post-rockowymi przestrzeniami oraz avant-popową delikatnością, ocierając się o to czym raczą nas niemieckie wytwórnie Monika czy Karaoke Kalk, ale jest to wszystko zrobione w duchu zimnego brzmienia syntezatorów. Efekt zimnej elektroniki skonfrontowany jest z radosnym wigorem ("Shirts Up!" ), transową melodią ("I don't want nothing more") oraz melancholijną kobiecością ("Moshi Moshi"). Jeśli dodać do tego częste nawiązania do japońskiej egzotyki Oszibarack można nazwać polską Tujiko Noriko w wersji clickowo-electro-słowiańskiej.
Adrian Chorębała
(www.ultramaryna.pl)

Zespół Oszibarack z Wrocławia to bez wątpienia jeden z najciekawszych, a jednocześnie najmniej docenionych polskich debiutów 2004 roku. Nasz rynek muzyczny nie potrafi jeszcze wypromować wykonawcy, który swoją muzyką nie odstaje od najbardziej cenionych europejskich prądów brzmieniowych. Od kilku lat pałeczkę przewodnictwa w nurcie progresywnej muzyki tanecznej przejęły od Wielkiej Brytanii Niemcy. I wydaje się, że gdyby Oszibarack zadebiutował właśnie u naszych zachodnich sąsiadów, mógłby zrobić karierę na miarę formacji Skalpel, która wydaje w uznanej brytyjskiej wytwórni Ninja Tune. Kompozycje grupy, urzekające analogowymi brzmieniami, żywą sekcją rytmiczną i doprawione electropopowymi szczegółami, można prezentować na Zachodzie bez żadnych kompleksów. Członkowie grupy Oszibarack zapewne zdają sobie z tego sprawę, dlatego planują promować debiutancki album "Moshi Moshi" między innymi w Berlinie. (...)
www.muzyka.interia.pl

Minimalizm dźwiękowy, przemyślane, dopracowane brzmienie plus wokal Patrysii nieodparcie przywodzą na myśl niektóre produkcje Björk. Gdy tylko milknie Patrysia, słychać zespołową fascynację niemiecką sceną elektroniczną. Oszczędnie, a czasem nawet ubogo, ale charakterystycznie grająca "żywa" sekcja nadaje tej muzyce trochę kraftwerktowskiego posmaku. Muzycy Öszibarack dobrze czują się zarówno w tej electro-popowo-rockowej stylistyce ("Skirts Up!"), jak i w kompozycjach wolniejszych, bardziej przestrzennych ("So Close, So Far Away" z doskonale wykorzystanym fortepianem). Blisko im zarówno do tzw. muzyki ilustracyjnej, jak i do lekkich tanecznych rytmów. Na tle tych "różnych" dźwięków Patrysia śpiewa, recytuje, a nawet wykrzykuje swoje miniopowieści. Jej głos jest nie tylko nośnikiem tekstu - jest tez doskonale wykożystanym instrumentem, dopasowanym do całości brzmienia zespołu. Krótko mówiąc - oryginalne, inteligentne, ze smakiem i... do tańca.
Rafał Zieliński

Najprzyjemniejsza polska propozycja na karnawał i kandydat do płytowego debiutu roku. Album "Moshi Moshi" wrocławskiego kwartetu Öszibarack. Akcja rozwija się od wysmakowanych, nowoczesnych piosenek pop po barwne i ciepłe taneczne transy. Zestawiając elektronikę z żywą sekcją rytmiczną Öszibarack swą inwencją brzmieniową daleko pozostawiają w tyle krajową konkurencję. Bujają gdzieś między Björk a Mouse On Mars. W roli głównej są tu wokale Patrisii. Była jedną z pierwszych didżejek w polsce, potem śpiewała w duecie Husky. Swym dziewczęcym głosem na przemian kapryśnym i nostalgicznym tworzy prawdziwie zmysłową atmosferę.
Playboy

Öszibarack zrobiłby karierę wszędzie, tylko nie w Polsce. DJ Patrisia, Agim Dżeljilji, Tomek Dogiel i Zmazik mają pecha , że urodzili się nad Odrą, a nie np. w Reykjaviku. Oto bowiem we wrocławiu powstał zespół, którego płytę bez zażenowania można podarować znajomemu z zagranicy. Nagranie Öszibaracka utrzymane jest w stylistyce electro popu lub - jak kto woli - IDM (inteligentnej muzyki tanecznej). Już w promującej "Moshi Moshi" piosence "Skirts Up!" słychać, że brzmienie wrocławskiej grupy opiera się zarówno na dźwiękach akustyczno - elektronicznej sekcji rytmicznej, fortepianu, jak i na syntezatorach. Oprócz znamion postrocka, kolońskiego Schaffel Sounds, berlińskiej elektroniki, clickhouse'owych szelestów muzyka Öszibarack nosi wyraźny "islandzki ślad". Skojarzenie z Björk nasówa bowiem nie tylko "ö" w nazwie, ale też wokal DJ Patrisii. W tym wypadku nie jest to jednak zarzut ale komplement, bo to świetna klubowa płyta i największe odkrycie muzyczne mijającego właśnie roku.
HM

Nowa płyta zespołu Oszibarack, o nazwie brzmiącej jakoś z węgierska, jest jakby trochę japońska. Widać to już w samym tytule - "Moshi Moshi", to po japońsku oznacza:Halo! Poroszę Pana (Pani)! Jej okładka też jest jakby w japońskim, minimalistycznym stylu: biała, z poprzeczną czarną kreską i kwadratem. Nie znaczy to, że są tam jakieś odniesienia etniczne, chodzi raczej o sam klimat, estetykę. Muzyka, która się na niej znajduje jest wyciszona, ale pełna wewnętrznych "ruchów", dyskretnych brzmień, kolorystyczna lecz nie krzykliwa. Wszystko jest w dynamice piano albo mezzo forte. Na dłuższą metę może być to chwilami nużące, ale nie na tyle, aby nie chciało się tej płyty słuchać.Najbardziej zaskoczył mnie pierwszy utwór "Polinka". Sam wstęp, sugeruje jakieś muzyczne eksperymenty, brzmienia podobne do cykania świerszczy - co też jest bardzo japońskie - nieokreślone odgłosy czy ziewnięcia, nie wiadomo czy ludzkiego, czy elektronicznego pochodzenia. Lecz potem okazuje się, że zaczyna się coś z innej bajki, czyli z tak zwanego elektro-popu, trochę w transowych i klubowych klimatach. Podobał mi się też utwór szósty, "I Dont Want Nothing More"; chwilami demoniczny, bardzo rytmiczny, pełen pulsacji. Tytułowa kompozycja "Moshi Moshi", to także eksperymenty dźwiękowe oraz bardzo przestrzenna, wciągająca, relaksująca muzyka, z podobnymi do industrialno-miejskich brzmień odniesieniami, ale o trudnym do sprecyzowania pochodzeniu. Myślę, że płyty tej najlepiej jest słuchać wieczorem, kiedy także wszystko wokół jest wyciszone i można skupić się na jej nietuzinkowym, świeżym klimacie. Wokalistka Patrisia, znana z zespołu Huski, popisuje się tutaj swoim niebanalnych głosem, który nieźle współgra z tego typu eksperymentalną muzą. Czasem, przychodzą na myśl "Bjorkowe" klimaty, ale nie jest to silne skojarzenie. Ogólnie płyta "Moshi Moshi" jest naprawdę na niezłym poziomie artystycznym, zarówno pod względem samych kompozycji, całego materiału jaki zawiera, jego doboru i jednolitego stylu. (...)Najlepiej będzie jednak, jak sami posłuchacie odlotowej "Moshi Moshi", bo opis i tak nie odda w pełni klimatu.
www.maxmagazine.pl

Na wstępie przyznaję płycie "Moshi Moshi" (choć nie mam do tego odpowiednich papierów;) wyróżnienie "Teraz Polska". Długo nie mogłem uwierzyć, że jest ona rodzimą i na dodatek debiutancką produkcją. Intrygujący projekt Öszibarack zdaje się być kolejną po Skalpelu wrocławską formacją skazaną na sukces.(...) Kilkanaście przemyślanych, spójnych i wyjątkowo klimatycznych kompozycji. Stylowo mieszczą się gdzieś między electro i downtempo. Muzykę Öszibarack określiłbym mianem wysublimowanego electro popu. Ale mniejsza o etykietki. Dawno nie słyszałem tak konkretnej treści tak emocjonalnie przełożonej na dźwięki. Mięciutko pulsujący bas, współgrający z brzmieniem perkusji, i stonowane, tworzące atmosferę instrumenty klawiszowe osadzone są na elektronicznych podstawach i uzupełnione zniewalającym głosem/krzykiem/szeptem/śpiewem DJ Patrisii. Album momentami ociera się o doskonałość, tworzy całość, która na długo zapada w pamięć. Chciałoby się więcej takich wydawnictw. Wrocławskiej brzoskwince wróżę świetlaną przyszłość. Nie wypada przegapić tej płyty. W końcu owoce to samo zdrowie.
Lupowitz
www.clubber.pl



Repertuar

Wydarzenia

Kino

Rezerwacja biletów
Kupujesz bilet online? Możesz okazać go na telefonie, przed wejściem na salę

Szkoła w kinie
Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej

e-Kino Charlie
Zaproœ Kino Charlie do domu

25 lat Kina Charlie
Tani poniedziałek
Œroda i Niedziela Seniora
Happy Hour
Charlie Kocha Kobiety
Klub Charliego
Filmowy box świąteczny
Sens życia

Cinergia

Ania Movie Charlie

Open Cinema
www.OpenCinema.pl
Zapraszamy do współpracy przy
organizacji kina letniego
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ

Łódź Kreuje

Subwencja
pfr


Przedsiębiorca uzyskał subwencję finansową w ramach programu rządowego "Tarcza Finansowa 2.0 oraz 6.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Mikro, Małych i Średnich Firm", udzieloną przez PFR S.A.

pisf

Copyright 2024 © Kino Charlie - Wszelkie prawa zastrzeżone / Polityka RODO / Polityka Cookies